|
Blog > Komentarze do wpisu
Polska - Belgia? Nie oglądam...
...pierwszych minut. Dlaczego? Po kolei:
Chłopaki wspominają mecz o wszystko z Belgią z 1985. Oglądałem go, pamiętam te nerwy i 0:0, które dało nam awans do mundialu w Meksyku (Belgia wywalczyła go dopiero w barażu z Holandią). Jednak w pamięci bardziej zaległ mi ten wcześniejszy bój z Mundialu '82. 3:0 na Camp Nou. Trzy gole Bońka. ![]() Fantastyczny mecz, który tak naprawdę dał nam awans do półfinału MŚ w Hiszpanii. Później był jeszcze zwycięski remis 0:0 z ZSRR i "cyrk Smolarka" i brązowe medale, które pozostałym reprezentantom Władysław Żmuda rozdawał "jak czekoladki z bombonierki" (niezapomniany Jan Ciszewski). Ten mecz z Camp Nou to było fantastyczne widowisko, a ja - zupełnie zwariowany na punkcie piłki i naszej reprezentacji - nie widziałem na żywo pierwszej bramki! Jechaliśmy tego dnia na imprezę rodzinną do wuja Adama. Dziewiątka się spóźniła - dotarliśmy na miejsce w szóstej minucie meczu, już po świetnej akcji Laty i golu Bońka. Nie wierzyłem, że jest już 1:0. A zanim uwierzyłem było już 2:0 po świetnych zagraniach Kupcewicza i Buncola. A po przerwie trzeci gol "Rudego" jak wtedy mówliśmy o Bońku. A dziś powiem Wam, i to nie dlatego żebym był przesądny ;) Nie będę oglądał pierwszych 5. minut sobotniego meczu z Belgią. Więcej nie piszę by nie zapeszać. Do zobaczenia na Euro 2008 sobota, 17 listopada 2007, sylvio
TrackBack
|
Ostatnie wpisy
|